Była najlepszą polską tenisistką do czasów Agnieszki Radwańskiej. Na korcie kierowała się dewizą: nie walczysz tylko dla własnej satysfakcji, lecz dla sławy swej ojczyzny. Po wybuchu II wojny światowej musiała porzucić tenis. Z okupowanej Polski próbował ją wyciągnąć tenisowy partner – król Szwecji Gustaw V. Kategorycznie odmówiła wyjazdu do Sztokholmu, bo nie chciała opuszczać ojczyzny i swoich bliskich.
Jadwiga Jędrzejowska „Dżadża” urodziła się w 1912 r. w Krakowie. Jej rodzinny dom znajdował się tuż obok boisk tenisowych krakowskiego AZS. Marzyła o tym, żeby grać w tenisa, ale był to wtedy bardzo drogi i ekskluzywny sport. Z powodu słabego sytuowania swojej rodziny rozpoczęła pracę zarobkową – zbierała piłki graczom na korcie. Zajęcie było traktowane przez innych graczy jako poniżające. Zarobione pieniądze przeznaczała na utrzymanie rodziny. Wkrótce rozpoczęła treningi. Rakiety pożyczali jej klienci. W wieku 13 lat została członkiem klubu tenisowego AZS w Krakowie. W wieku 15 lat zdobyła po raz pierwszy mistrzostwo Polski w grze podwójnej. 2 lata później została mistrzynią Polski w singlu i rozpoczęła międzynarodową karierę.
Brała udział w największych zawodach tenisowych świata. Doszła do finału wielkoszlemowych turniejów w singlu: US Open (1937), Wimbledonu (1937), French Open (1939). Dojście do finału Wimbledonu było największym osiągnięciem w historii polskiego tenisa, aż do powtórzenia tego wyczynu w 2012 r. przez Agnieszkę Radwańską. Była w pierwszej piątce najlepszych rakiet świata. Po swoich największym sukcesie, otrzymała propozycję przejścia na zawodowstwo do tzw. „Cyrku Toldina”. Przyjęcie propozycji wykluczało jej udział w turniejach wielkoszlemowych, w których mogli startować tylko amatorzy. „Dżadża” miała otrzymywać rocznie 25 tys. dolarów wynagrodzenia. Odmówiła, twierdząc, że pieniądze – to jeszcze nie wszystko w życiu. Stanę się niewolnicą kortów – manekinem tenisowym… I jeśli podpiszę kontrakt, to na wiele, wiele lat muszę się pożegnać ze swym rodzinnym krajem. Była w pierwszej piątce najlepszych rakiet świata.
Dzięki dużej szybkości nazywano ją „The Polish Express”. Podczas gry na korcie kierowała się następującą dewizą: nie walczysz tylko dla własnej satysfakcji, lecz dla sławy swej ojczyzny. Na kortach miała zawsze szeroki uśmiech na twarzy. Wspominał o tym amerykański dziennikarz: Musiała dopiero przyjechać mała Polka, żeby pokazać naszym tenisistkom, iż można przegrywać z uśmiechem. Podczas swoich międzynarodowych podróży po krajach Europy i USA poznała m.in. króla szwedzkiego Gustawa V, którego nazywano „Mister G” oraz Charliego Chaplina – gwiazdę Hollywood. W 1935 r. przeniosła się do Warszawy i grała w barwach Legii. Pracowała w warszawskim przedstawicielstwie firmy Dunlop, która zajmowała się sprzedażą rakiet i piłek do tenisa. W 1938 r. została laureatką Wielkiej Honorowej Nagrody Sportowej za 1937 r.
Jej karierę przerwała II wojna światowa. Niemcy zabronili uprawiania sportu w okupowanej Polsce. Pracowała jako kelnerka w Warszawie (m.in. z Januszem Kusocińskim „Kusy”) w gospodzie „pod Kogutem”. Lokal miał przyciągać klientów obsługą złożoną ze znanych sportowców. Stał się również miejscem, gdzie „Kusy” zaczął organizować konspirację. Po jego aresztowaniu, uwięziono cały personel lokalu, w tym „Dżadżę”. Po przesłuchaniach została wypuszczona. Po jakimś czasie dostała urzędowe wezwanie, żeby wstawiła się na Gestapo. Na ul. Szucha przywitał ją gestapowiec słowami:
– Pani ma wyjechać do Szwecji!
– Nie mam zamiaru udawać się do tego kraju – odpowiedziałam wielce zdziwiona.
– Pani musi pojechać, bo tak sobie życzy król Szwecji Gustaw V. Właśnie otrzymaliśmy pismo od króla, które nadeszło z Berlina – aby panią odszukać i wyekspediować do Sztokholmu.
– Jeszcze raz kategorycznie odmówiłam, a gestapowiec nie mógł wyjść z podziwu – jak można nie przyjąć zaproszenia samego króla. Było mi niezmiernie miło, że mój partner z Riwiery „Mister G” pamiętał o mnie i chciał mi przyjść z pomocą. Jednak nie mogłam zdezerterować z ojczyzny i opuścić mych najbliższych.
Później pracowała w fabryce obuwia. Podczas Powstania Warszawskiego cudem uniknęła śmierci.
Po wojnie ponownie rozpoczęła grać w tenisa. Dalej odnosiła sukcesy, ale już głównie na polskim podwórku. Łącznie podczas całej kariery zdobyła 65 tytułów mistrzyni Polski (w singlu, deblu i mikście) – jest to do dzisiaj niepokonany rekord. W 1938 r. tak zdystansowała konkurencję, że z góry przyznano jej tytuł mistrzowski. Karierę tenisistki zakończyła dopiero w 1968 r. Równocześnie rozpoczęła karierę trenerską. Marzyła o wychowaniu swojej godnej następczyni. Żeby związać koniec z końcem, musiała pracować pod koniec swojego życia na pół etatu w klubie tenisowym Baildon w Katowicach. Nigdy nie narzekała na swój los. Pogoda ducha Jędrzejowskiej w zestawieniu z jej wspaniałą sportową przeszłością i warunkami, w jakich musiała w jesieni życia pracować, była czymś niesamowitym. Ani jednym słowem nie dała do zrozumienia, że ma coś komuś za złe – pisał Andrzej Fąfara. Zmarła w 1980 r.
Artykuł Urodzona na korcie pochodzi z serwisu Blog Surge Polonia - Historia i patriotyzm.