Był wicemistrzem Polski i mistrzem Warszawy w wadze koguciej. Nazywano go Teddy – żelazna pięść. Po wybuchu II wojny światowej, zamiast walczyć o kolejne zwycięskie laury na ringu, był zmuszony walczyć o przetrwanie w obozie koncentracyjnym w Auschwitz. Poznaj niezwykłą historię człowieka, który bił Niemców jak chciał!
Tadeusz Pietrzykowski „Teddy” urodził się w 1917 r. w Warszawie. Początkowo interesował się piłką nożną, ale wkrótce zmienił zainteresowania na boks. Treningi bokserskie rozpoczął w wieku 16 lat w klubie WKS Warszawianka. Trenował pod okiem twórcy polskiej szkoły boksu Feliksa Stamma. Rok później stoczył swoją pierwszą walkę z mistrzem Polski Antonim Czortkiem i ją wygrał. Pisano o nim: Teddy jest typem lotnego, inteligentnego boksera. Szybki, zwinny, długoręki, o średniej sile ciosu, jest Teddy zawodnikiem posiadającym rzadką właściwość dobierania metody walki w zależności od indywidualności przeciwnika. Szybko zyskał sobie przydomek Teddy – żelazna pięść. Przed wybuchem wojny zdobył tytuł wicemistrza Polski i mistrza Warszawy w wadze koguciej.
Po wybuchu wojny z Niemcami brał udział w obronie Warszawy. 1 listopada 1939 r. wstąpił do rodzącej się konspiracji. Postanowił przedostać się do Wojska Polskiego we Francji. Pod koniec lutego 1940 r. przekroczył przedwojenną granicę Polski z Węgrami. Przy granicy z Jugosławią został aresztowany przez węgierską żandarmerię. Wkrótce przekazano go Niemcom, którzy osadzili go w więzieniu w Tarnowie. Stamtąd w czerwcu 1940 r. razem z pierwszym transportem więźniów trafił do obozu koncentracyjnego Auschwitz.
Jako numer 77 pracował w różnych komandach w obozie. Nie miał żadnego wyuczonego zawodu. Był dla Niemców całkowicie bezużyteczny. Jak wszyscy więźniowie przymierał głodem. Jedyne co potrafił robić, to dobrze boksować. Musiał to wykorzystać, żeby uratować swoje życie…
Teddy był bardzo odporny na ciosy z rąk obozowych oprawców. Współwięźniowie zaproponowali mu więc, żeby stanął w szranki z nowym kapo, który wyżywał się na więźniach. Był nim Walter Duning. Ten niemiecki kryminalista zdobył podobno przed wojną mistrzostwo Niemiec w wadze średniej. Za rozegranie walki Teddy miał dostać pół bochenka chleba i kostkę margaryny. Po wejściu na „ring” Niemcy zaczęli z niego drwić. Teddy ważył 40 kg, jego przeciwnik 70 kg. Walczono oczywiście bez rękawic bokserskich. Widowisko oglądali polscy więźniowie i niemieccy kapo. Podczas walki polscy więźniowie zaczęli krzyczeć „Bij Niemca” co doprowadziło do brutalnej reakcji kapo, którzy rzucili się na polskich więźniów. Tymczasem na ringu Niemiec, po kilku dobrych ciosach Polaka, przerwał walkę. Był pełen podziwu dla umiejętności Teddy’ego. Po walce dał mu cały bochenek chleba. Teddy dostał również nowy przydział do lepszej pracy, która pozwoliła mu przetrwać.
Po pierwszym sukcesie władze obozowe zaczęły wykorzystywać go do dalszych walk. Była to dla nich świetna rozrywka. Niemcy nazywali go Weiss Nebel (Biała mgła), bo dzięki dużemu sprytowi i zwinności ciężko było go trafić. Zazwyczaj walczył z dużo cięższymi i lepiej zbudowanymi przeciwnikami. Stawał w szranki z więźniami różnych narodowości oraz niemieckimi kapo. Wygrał nawet z dwoma niemieckimi mistrzami: Wilhelmem Maierem – wicemistrzem Europy oraz Harrym Steinem – podwójnym mistrzem Niemiec. Podczas swojej obozowej kariery bokserskiej przegrał tylko jedną walkę z mistrzem Holandii w wadze półśredniej – Leu Sanders. Sukcesy w walkach z Niemcami zaczęły zwracać uwagę obozowego gestapo. Nie mogło tak być, że „nadludzie” przegrywali z „podczłowiekiem”. Gestapo planowało go zlikwidować.
Życie uratował mu kierownik obozu koncentracyjnego w Neuengamme – Hans Lütkemayer. Esesman organizował transport więźniów z Auschwitz. Teddy poznał go przed wojną na jednym z turniejów bokserskich, gdzie Lütkemayer był sędzią. Esesman zaproponował mu wyjazd do obozu Neuengamme. Odjazd nastąpił w marcu 1943 r. Teddy w obozie głównym i jego filiach przebywał niemal do zakończenia wojny. Dalej walczył na ringu. Przeprowadził ok. 20 walk i żadnej nie przegrał. Jego zwycięstwa nad Niemcami nastręczyły mu kolejnych kłopotów, ale dzięki zdobytym kontaktom w obozie, udało mu się uniknąć śmierci. Pobyt w obozach koncentracyjnych zakończył w obozie Bergen-Belsen, który wyzwolili Brytyjczycy.
Po wyzwoleniu obozu został żołnierzem dywizji pancernej generała Stanisława Maczka. Zajął się organizowaniem zajęć sportowych dla polskich żołnierzy. W 1946 r. zdobył tytuł mistrza dywizji w wadze lekkiej. Później walczył z zawodnikami państw alianckich. Bardzo tęsknił za ojczyzną i za rodziną. Postanowił wrócić do komunistycznej Polski. Po powrocie ciężko było mu się zaaklimatyzować. Poważnie zachorował. Po wyzdrowieniu jeszcze raz spróbował sił w sporcie. Stanął do walki z wieloletnim rywalem Antonim Czortkiem. Tym razem przegrał. Była to jego ostatnia walka. Miał problemy z bezpieką. Funkcjonariusze stawiali mu zarzut współpracy z obcym wywiadem za służbę w dywizji pancernej na Zachodzie. W 1950 r. skończył studia na AWF i poświecił się wychowaniu młodzieży jako nauczyciel wychowania fizycznego i trener sekcji bokserskich. Zmarł w 1991 r.
Artykuł Bokser z Auschwitz, który bił Niemców jak chciał pochodzi z serwisu Blog Surge Polonia - Historia i patriotyzm.